Roger Federer w polskim szpitalu, oto co zastał na miejscu. “Chciał uciekać”

Pobyt Rogera Federera nad Wisłą zapisał się w jego pamięci nie tyle co z powodów sportowych, co z budzącej niepokój wizyty w szpitalu. Pobyt na izbie przyjęć wywołał u niego takie obawy, że po latach był jego pierwszym skojarzeniem z naszym krajem. Mariusz Fyrstenberg musiał wcielać się w rolę “ambasadora” i naprawiać wizerunek Polski w jego oczach.

Roger Federer ma za sobą niezwykle bogatą karierę, którą zakończył w 2022 roku. Na czele jego CV znajduje się 20 wygranych turniejów wielkoszlemowych. Mało kto pamięta, że w lipcu 1997 roku miał okazję zagrać w naszym kraju, a konkretnie w Zabrzu. Był wtedy miesiąc przed 16. urodzinami, a Polska mierzyła się ze Szwajcarią w ramach młodzieżowego turnieju Galea/Valerio Cup.

Co ciekawe, przyszła ikona tenisa przegrała swój mecz singlowy z Jakubem Iłowskim 3:6, 6:7(5). Wcześniej Erfan Djahangiri ograł Tomasza Wawrzyniaka, więc o końcowym rezultacie zadecydowało spotkanie deblowe. Tam “Biało-Czerwoni” ulegli rywalom 2:6, 3:6.

Szwajcarzy jednak zapamiętali wizytę na Śląsku na bardzo długo z powodów innych niż czysto sportowe. Przekonali się na własnej skórze, jak źle funkcjonowała wtedy polska służba zdrowia. Historię ze szpitala opowiadaną przez Mariusza Fyrstenberga przypomnieli we wtorek komentujący mecz Huberta Hurkacza z Zizou Bergsem komentatorzy Eurosportu Dawid Olejniczak i Marek Furjan. Nie chcieli wymieniać dokładnej nazwy miasta, ale historia ta jest publiczna.

Olejniczak żartobliwie stwierdził, że Federer “chciał uciekać” z izby przyjęć, choć też wcale nie mijał się z prawdą. Mówił o tym w 2020 roku dla Sport.pl Mariusz Fyrstenberg.

Djahangiri skręcił sobie kostkę. Pojechali z Rogerem i trenerem do szpitala w Zabrzu. Jak ten Szwajcar zobaczył jak wygląda izba przyjęć, to powiedział: nie, wcale mnie nie boli, jedźmy stąd


Mariusz Fyrstenberg

Oczywiście powyższy cytat opisuje reakcję Djahangiriego, a nie Federera, ale ten drugi miał podobne odczucia. Fyrstenberg postanowił kiedyś ratować wizerunek Polski w jego oczach.

– Pamiętam jak wchodziliśmy po latach do deblowej czołówki i zapoznawaliśmy się z Rogerem. Powiedział: moje ostatnie wspomnienie związane z Polską to szpital w Zabrzu. Mówię: Roger, trochę się poprawiło, przyjeżdżaj śmiało. A on: ok, ok. Ale jeszcze nie przyjechał – opowiadał nasz deblista.

Iłowski dziś mieszka w Stanach Zjednoczonych, ożenił się z Kolumbijką. W domu do teraz trzyma protokół z tamtego meczu z 14 lipca 1997 roku, który z pewnością będzie wspominał do końca życia.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*