Na początku października 2024 roku zakończyła się niemal trzyletnia współpraca Igi Świątek z Tomaszem Wiktorowskim, pod wodzą którego tenisistka sięgnęła m.in. po cztery wielkoszlemowe tytuły. O kulisach odejścia polskiego szkoleniowca w podcaście “Trzeci Serwis” opowiadał ostatnio Lech Sidor. – On nigdy nie zdradzi jak to wyglądało – tłumaczył ekspert.
Tomasz Wiktorowski został trenerem Igi Świątek w grudniu 2021 roku. Wprowadził ją na najwyższy tenisowy poziom. W trakcie trzech sezonów ich współpracy Raszynianka triumfowała w czterech turniejach wielkoszlemowych – trzykrotnie we French Open (2022-24) oraz US Open (2022). Oprócz tego została liderką światowego rankingu.
Kadencja Wiktorowskiego dobiegła końca w październiku 2024 roku. “Z uwagi na tę istotną dla mnie zmianę daję sobie najbliższe tygodnie na rozpoczęcie współpracy z nowym trenerem. Toczą się już pierwsze rozmowy z trenerami zza granicy, bo czuję, że jestem gotowa na kolejny krok w mojej karierze” – przekazywała wówczas Świątek. Ostatecznie zatrudniony został Wim Fissette.
Lech Sidor wspomina odejście Wiktorowskiego. W tle rola Abramowicz
Informacja ta była bardzo zaskakująca. Nic nie wskazywało na to, że współpraca Świątek z Wiktorowskim mogła się załamać czy podążać w złym kierunku. O odejściu polskiego szkoleniowca ze sztabu najlepszej polskiej tenisistki podczas niedzielnego podcastu “Trzeci Serwis” opowiadał Lech Sidor.
Dyskusja ta została wywołana po pytaniu jednego z internautów, które dotyczyło tego, jaki trener będzie chciał pracować z Igą, mając z tyłu głowy tak ważną rolę Darii Abramowicz w sztabie.
– Patrz kazus Wiktorowskiego. On nigdy nie zdradzi jak to wyglądało, kulis nie zdradzi. Klauzulę tzw. milczenia wszyscy tam mają podpisane. Może jak będzie na emeryturze – rozpoczął były tenisista i obecny ekspert.
Następnie Sidor stwierdził, że w końcowym etapie pracy Wiktorowski męczył się na swoim stanowisku. – Wiktorowskiego można lubić lub nie lubić, tak samo jak jego metody pracy. Ale chłopak ma charakter i tzw. jaja. Było widać na pół roku przed tym, zanim się pożegnali, że on siedzi i ma dość. Już potem zmieniali miejsca (na trybunach kortu – red.), Daria dwa piętra wyżej, a to z boku, a to kilka metrów dalej – dodawał, sugerując wyraźnie że to rola Abramowicz mogła wpłynąć na rozstanie Wiktorowskiego ze Świątek.
Analiza eksperta sięgnęła do momentu, w którym zastanawiał się, dlaczego tak istotne decyzje i ruchy dotyczące kariery Polki mają zapadać nieco “pod dyktando” psycholożki. Nie wspominając już o jej funkcji nawet podczas samych meczów, kiedy to pełni praktycznie pierwszoplanową rolę.
Po porażce z Eliną Switoliną w Indian Wells Iga Świątek lada moment przystąpi do zmagań w Miami.
Leave a Reply