Ostatni mecz Igi Świątek zakończył się zaskakującą porażką – Polka w starciu z Eliną Switoliną popełniała mnóstwo błędów i była wyraźnie zdenerwowana. Z jej boksu słychać było krzyki Darii Abramowicz. Eksperci o relacji obu pań pisali już bardzo wiele. Teraz swoje trzy grosze postanowiła dodać była tenisistka, Paula Kania-Choduń. Wprost nazwała to, co łączy tenisistkę i pracującą z nią psycholożkę.
Ten duet przez lata wydawał się nie do powstrzymania – Iga Świątek głośno mówiła o tym, jak ważna jest dla niej jej siła mentalna. Daria Abramowicz za to współpracuje z nią już od wielu lat i jest, obok Macieja Ryszczuka, najbardziej stałym punktem w teamie aktualnej trzeciej rakiety świata.
Iga Świątek i Daria Abramowicz – znów głośno o ich relacji
Ćwierćfinałowy mecz w Indian Wells po raz kolejny sprawił, że o relacji łączącej Igę Świątek i Darię Abramowicz zrobiło się głośno. Krzyki psycholożki w kierunku grającej zawodniczki zostały negatywnie odebrane przez fanów tenisa. Sprawę komentowali w ostatnim czasie m.in. Lech Sidor, Artur Szostaczko czy Tomasz Wolfke. Wciąż wskazuje się na to, że Świątek i Abramowicz nie działają już na profesjonalnych zasadach i że raczej oznacza to więcej złego niż dobrego.
Sama Świątek i jej sztab milczą jednak na ten temat i nie ujawniają żadnych szczegółów związanych z tym, jak układają się relacje w teamie. Wszystko w tym temacie jest domysłem dziennikarzy i kibiców, widać jednak, że to, co łączy Świątek i Abramowicz ma spory wpływ na to, co dzieje się na korcie.
Wprost nazwała to, co łączy Świątek i Abramowicz
W rozmowie z TVP Sport była tenisistka, a dziś eksperta, Paula Kania-Choduń, wyjaśniła, że złość, której Świątek doświadcza na korcie, jest zupełnie normalna i że często najmocniejsze strzały od Polki przyjmuje właśnie Abramowicz. Porównała ich relację do tego, jak sama wyładowywała sportową złość na swoim mężu, który był jednocześnie jej sparingpartnerem.
“Iga jest perfekcjonistką, chce wygrać każdy mecz i w każdym turnieju zaprezentować się jak najlepiej. Pojawienie się takich emocji pokazuje, że jest człowiekiem. To bardzo ludzkie. To, że takie reakcje idą w stronę teamu, jest naturalne i często spotykane ponieważ ten pierwszy strzał najczęściej dostaje jedna z najbliższych osób” – wyjaśniła Kania-Choduń.
W moim przypadku był to mąż, u kogoś innego będzie to trener, sparingpartner. Niestety, są takie momenty, że złość, która się gromadzi w zawodniku musi mieć gdzieś ujście i w tym przypadku te strzały przyjęła Daria Abramowicz
tłumaczyła.
Dodała, że po spotkaniu, o wszystkim tym, co działo się na korcie, się rozmawia i sprawa zostaje szybko wyjaśniona. “Potem oczywiście, jak emocje opadną musi zostać przegadane, ale warto mieć świadomość, że to nie są rzeczy personalne” – mówiła była tenisistka.
Leave a Reply