– Wim Fissette pokazał swoją mądrość i nie wprowadzał żadnych radykalnych zmian, bo gdyby je wprowadził, to wcześniej wypadłby z tego sztabu. Naraziłby się na konsekwencje. I tak spokojnie nadszedł czas Belga, ale taktycznie i technicznie w grze Igi nic się nie zmieniło – tak Wojciech Fibak, legenda polskiego tenisa, skomentował w rozmowie z Interia Sport rozstanie Igi Świątek z trenerem Wimem Fissette.
Iga Świątek po tym, jak na wczesnym etapie odpadła z turnieju WTA w Miami, ogłosiła w poniedziałek rozstanie z trenerem Wimem Fissette. Reszta osób w sztabie zostaje.
Współpraca Świątek z Fissette trwała od października 2024 roku. Jej ostatnim akcentem była porażka w pierwszym meczu turnieju WTA w Miami z Magdą Linette. Największym wspólnym sukcesem było zwycięstwo Raszynianki na Wimbledonie w 2025 roku.
Wojciech Fibak skomentował decyzję Igi Świątek. “Wim Fissette nie wprowadzał żadnych radykalnych zmian”
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Tego się chyba należało spodziewać. Wim Fissette zapłacił głową za ostatnie wyniki Igi Świątek.
Wojciech Fibak: – Porównuję to do mojego jedynego zwycięstwa nad Jimmym Connorsem. Kiedy podawał mi rękę po półfinale w olbrzymiej hali koszykarskiej Spectrum w największym wówczas turnieju tenisowym na świecie, pogratulował mi i użył takiego wyrażenia, które oznacza sytuację niepewną, nierozwiązaną i niezdecydowaną, bo już kilka razy zbliżałem się do niego. Pomyślałem sobie, że to jest właśnie idealny komentarz do sytuacji związanej z Igą. Dzisiaj trener – szczególnie kobiet – nie ma aż takiego wpływu na tenisistkę i jej taktykę. Przeważnie szkoleniowcy przejmują tenisistki, kiedy te są najlepsze na świecie. I niewiele tu można zdziałać. Gdyby Wim Fissette pracował z Igą od 5-6 roku życia, to mógłbym wiele rzeczy ustawić. Belg miał raczej ograniczony wpływ na Igę.
Iga wpadła w ostatnim czasie w duży dołek. To jest sytuacja związana z napięciami na linii trener – zawodniczka, czy jednak sięgamy głębiej, do mentalnych pokładów u naszej tenisistki?
– Iga wie, jak wygrywać i nie zmienia swojego stylu gry. Tomek Wiktorowski wprowadził dwie takie zmiany. Skrócił ruch serwisowy, uproszczając go. Wyeliminował też skrót, co akurat mi się bardzo spodobało. Wspierałem tę decyzję. Iga przy prostych piłkach nie miała wtedy mętliku w głowie. Wygrywała punkty po prostu mocnym uderzeniem. Ceniłem sobie tę relację Igi i Wima Fissette, choć czasami dochodziło tam do utarczek słownych. To jednak musiało się zdarzyć, bo na pewno Iga miała dużo wyższe oczekiwania od tego, co osiągała w ostatnim czasie. Jej minimum to są finały i wygrywanie turniejów.
Częste zmiany trenerów pokazują, że Iga szuka, ale być może trochę gubi się w tym wszystkim?
– Iga jest jedną z najlepszych tenisistek na świecie. Ma bardzo silną osobowość, współpracuje ze znakomitymi doradcami. I tak naprawdę Wim Fissette pokazał swoją mądrość i nie wprowadzał żadnych radykalnych zmian, bo gdyby je wprowadził, to wcześniej wypadłby z tego sztabu. Naraziłby się na konsekwencje. I tak spokojnie nadszedł czas Belga, ale taktycznie i technicznie w grze Igi nic się nie zmieniło. Prawda jest taka, że od lat nawet u mężczyzn trudno jest coś tak zmienić w technice, by zmienił się profil gracza.
Na razie nie wiadomo, kto będzie trenerem Igi, ale pojawia się nazwisko Hiszpana Francisco Roiga, który przez wiele lat współpracował z Rafaelem Nadalem.
– To byłoby sięgnięcie po bardzo spokojny środek. Znowu nie byłoby ryzyka, bo już Brad Gilbert byłby o wiele bardziej kontrowersyjny. Kto wie jednak, czy Iga nie potrzebuje najbardziej filozofa. Kogoś, kto zachwyci ją teoriami na temat tenisa, a może nawet historią tenisa, bo Iga ją lubi, ale też badaniami. Nasza wybitna tenisistka, ale też Hubert Hurkacz, padli niestety ofiarą braku pewności siebie. I tę trzeba odbudować. To jest obok wyczucia momentu uderzenia jeden z sekretów tenisa. Kiedyś Iga miała to wyczucie do wszystkich uderzeń, ale z czasem straciła trochę smykałki do timingu przy forhendzie. I właśnie czasami cała jej gra rozbija się o ten timing. Z drugiej strony właśnie ten forhend wprowadził ją na salony światowego tenisa.
Rozmawiał – Tomasz Kalemba, Interia Sport




Leave a Reply