Porażka Chwalińskiej, a później taki zwrot akcji w Antalyi. Polka zagra o finał

Na piątkowy przedpołudnie organizatorzy turnieju WTA 125 Megasaray Hotels Open zaplanowali wszystkie cztery spotkania w ćwierćfinałach singla. Dwa z nich były niezwykle interesujące z punktu widzenia polskich kibiców: najpierw grała Maja Chwalińska, później zaś, na korcie centralnym, Katarzyna Kawa. Młodszej z Polek nie udało się awansować, choć z Moyuką Uchijimą prowadziła 5:4 w trzecim secie i serwowała. A Kawa wygrała dziewięć gemów z rzędu, prowadziła 6:1, 3:0, gdy też straciła kontrolę nad meczem. W jej starciu ze Słowenką Tamarą Zidanšek doszło do dramatycznej końcówki.

Dwie Polki w najlepszej ósemce turnieju rangi 125 to już jest spore osiągnięcie. Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska od miesięcy walczą o to, by znaleźć się – pierwszy raz w karierze – w gronie 100 najlepszych tenisistek świata. Są blisko, a jednak wciąż daleko. Bo aby awansować o te 30-40 pozycji, potrzebnych jest kilka sukcesów w zawodach tej skali. Albo choć w jednym w turnieju głównego cyklu WTA.

Kawa była tego blisko rok temu w Bogocie, dotarła do finału, choć zaczynała turniej od kwalifikacji. I w tym meczu o tytuł przegrała z Camilą Osorio. Te punkty straci ze swojego dorobku za niecały miesiąc, dlatego tym bardziej istotny jest fakt, że wreszcie przerwała serię porażek. A tych było aż siedem. W Antalyi właśnie wygrała trzeci mecz – tym razem ze Słowenką Tamarą Zidanšek.

WTA 125 w Antalyi. Katarzyna Kawa grała o półfinał Megasaray Hotels Open


Zanim obie zawodniczki zaczęły swoje spotkanie na korcie centralnym kompleksu tenisowego w Belek, do szatni udała się Maja Chwalińska. Ona grała na obiekcie numer 5 z Moyuką Uchijimą, Japonka została tu rozstawiona z “3”. Faworytką była tenisistka z Azji, w niedzielę wygrała pierwszy turniej z cyklu trzech na Riwierze Tureckiej. A teraz dobrze otworzyła mecz z Polką – prowadziła z przełamaniem 2:1.

Chwalińska jednak narzuciła własne warunki gry, rywalka się do nich dostosowała. I to był jej błąd, przegrała seta 2:6. Uchijima odrobiła straty (6:3), kluczowa okazała się końcówka trzeciej partii. Chwalińska przełamała rywalkę na 5:4, serwowała po półfinał. I przegrała tego gema, a później dwa kolejne. W efekcie – odpadła.




Tenisistka w żółtej spódniczce wykonuje dynamiczny forhend na korcie ziemnym, uderzając piłkę w trakcie meczu turniejowego.
Katarzyna Kawa, Antalya 2026ORHAN CICEK/ANADOLUAFP

Została więc Kawa, ona nie została w Antalyi rozstawiona. Wygrała dwa spotkania, pokonała m.in. Mayar Sherif z Egiptu. W ćwierćfinale jej szanse oraz Tamary Zidanšek oceniane były podobnie.

Słowenka już na starcie przełamała serwis Kawy, ale ta natychmiast odpowiedziała tym samym. Reprezentantka Polski zaczęła znakomicie grać z linii końcowej, narzucała tempo, rozbijała rywalkę. Już pod koniec pierwszej partii Zidanšek stała się bardzo nerwowa, na początku drugiej te nerwy przerodziły się we frustrację. Nic jej nie szło, nawet proste zagrania lądowały poza kortem lub w siatce. Stąd 6:1 i 3:0 dla Polki, która miała otwartą drogę do półfinału.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*