Dziś o poranku czasu polskiego tenisowy świat obiegła informacja o zaręczynach Aryny Sabalenki. Jej partner, Georgios Frangulis, oświadczył się Białorusince tuż przed startem turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Kilka godzin przed tym wydarzeniem zawodniczka pochodząca z Mińska pojawiła się na obiekcie Stadium 2. Spotkała się na nim ze swoją dobrą znajomą, ale także wielką rywalką – Amandą Anisimovą. Lepsza okazała się Amerykanka. Oto co wydarzyło się na drugiej co do wielkości arenie kalifornijskich zmagań.
Turniej WTA 1000 w Indian Wells stanowi dla Aryny Sabalenki pierwszy występ od czasu Australian Open. Po tym, jak Białorusinka przegrała z Jeleną Rybakiną w finale wielkoszlemowych zmagań, nie wystąpiła w żadnych rozgrywkach. Tenisistka z Mińska wycofała się z obu tysięczników na Bliskim Wschodzie. Chciała poświęcić luty na odpoczynek i zresetowanie się przed dalszą częścią sezonu.
Liderka rankingu, z racji swojej pozycji w kobiecym notowaniu, może liczyć na wolny los w pierwszej rundzie kalifornijskiego turnieju. Przystąpi zatem do rywalizacji od drugiej rundy. W piątek czasu lokalnego zmierzy się ze zwyciężczynią starcia Himeno Sakatsume – Alycia Parks. Niezależnie od ostatecznej rywalki, Sabalenka będzie wyraźną faworytką do awansu, nawet mimo kilkutygodniowego rozbratu z zawodowymi rozgrywkami.
Chociaż premierowe spotkanie Aryny dopiero za dwa dni, o Białorusince jest nieustannie głośno od kilkudziesięciu godzin. To za sprawą jej zaręczyn z Georgiosem Frangulisem. Białorusinka pochwaliła się w mediach społecznościowych, że partner oświadczył się we wtorkowy wieczór czasu kalifornijskiego. Zanim doszło do tego zdarzenia, tenisistka z Mińska miała do wykonania inne obowiązki. Pojawiła się na dniu dla mediów, a jeszcze wcześniej zobaczyliśmy ją na korcie – i to razem z Amandą Anisimovą.
Sabalenka sprawdziła swoją formę na tle wymagającej przeciwniczki
Panie miały wyznaczony przed południem 60-minutowy przedział czasowy na obiekcie Stadium 2. Po kilku odbiciach na połowie kortu od razu przeszły do uderzeń zza linii końcowej. Potem trenowały woleje i smecze. Następnie przeszły do zagrań po przekątnej – najpierw z forhendu, a potem z bekhendu. Później sprawdziły swój serwis i return. Obie tenisistki zostawiły sobie nieco ponad 30 minut na punktowany sparing. Zdążyły przez ten czas rozegrać pełnego seta.
Jako pierwsza serwowała Amerykanka. Na początku Anisimova utrzymała podanie do 15, potem Sabalenka do 30. W trzecim gemie pojawił się stan 30-30, ale ostatnie dwa punkty trafiły na konto Amandy. Na koniec posłała asa z drugiego serwisu, do środka kortu. Kolejne minuty również przebiegły po myśli podających zawodniczek. Panie sprawnie pozyskiwały następne “oczka”, żadna nie zamierzała odpuszczać na serwisie.
Podczas szóstego rozdania doszło do zaciętej rywalizacji. Zrobiło się 15-40 z perspektywy Białorusinki, a to oznaczało dwa break pointy z rzędu dla Anisimovej na 4:2. Mimo to liderka rankingu doprowadziła do rywalizacji na przewagi. Amanda posiadała jeszcze trzy piłki na przełamanie w tym rozdaniu, ale żadnej nie wykorzystała. Po jednym z nieudanych returnów była wyraźnie poddenerwowana, coś pokazywała w kierunku trenera. To najlepiej obrazowało, że chociaż to był tylko sparing, reprezentantce Stanów Zjednoczonych bardzo zależało na tym, by wypaść jak najlepiej, a nawet wygrać.
Ostatecznie w szóstym gemie nie doszło do breaka. Po tym, jak Aryna posłała dropszota przeciwko nogom rywalki, dorzuciła jeszcze dwa punkty i wyrównała na 3:3. Następne trzy rozdania układały się idealnie po myśli serwujących. Asy ułatwiały dokładanie kolejnych “oczek”. Czas dobiegał końca i było jasne, że dziesiąty gem okaże się ostatnim w tej rywalizacji. Na prowadzeniu znajdowała się Amanda z wynikiem 5:4. Sabalenka mogła zatem jedynie wyrównać.
Rozdanie rozpoczęło się od kapitalnego returnu Amerykanki. Kolejne dwa punkty zdobyła liderka rankingu. Przy akcji na 30-15 pomogła taśma, bowiem piłka po kontakcie z nią spadła tuż za siatkę. Od tamten pory “1” kobiecego tenisa nie wygrała już ani jednej wymiany. Przy setbolu zobaczyliśmy odrobinę napięcia u Sabalenki. Znalazła się w połowie kortu i posłała piłkę prosto w siatkę. Ostatecznie sparing zakończył się rezultatem 6:4 na korzyść Anisimovej. Na koniec obie podziękowały sobie za wspólną grę.
Dzisiaj Aryna miała okazję się sprawdzić na tle innej reprezentantki Stanów Zjednoczonych – Emmy Navarro. Zobaczymy, jak Sabalenka wypadnie w pierwszym oficjalnym meczu w ramach tegorocznej edycji WTA 1000 w Indian Wells. Białorusinka broni punktów za finał sprzed 12 miesięcy. Wówczas przegrała w decydującym starciu z Mirrą Andriejewą. Główna rywalizacja w ramach edycji 2026 na terenie Kalifornii potrwa do 15 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turnieju można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interii.



Leave a Reply