Chińska tenistka Yue Yuean jeszcze niedawno szerokim łukiem omijała turnieje rangi 125, grała w głównym cyklu WTA. I trudno się dziwić, dwa lata temu zajmowała 36. miejsce na świecie. Umiejętności nie straciła, trzy miesiące temu stoczyła zacięty bój w Melbourne z Igą Świątek, przegrała go 6:7, 3:6. A dziś stanęła na drodze Lindzie Klimovicovej w Oeiras do pierwszego w całym sezonie półfinału. Po 88 minutach rywalizacji włoski sędzia Ettore Russo orzekł zwycięstwo niżej notowanej tenisistki.
Yue Yuan nie była może tenisową gwiazdą pierwszego rzędu, ale potrafiła ogrywać znane zawodniczki: ma w dorobku jeden triumf nad rywalką z TOP rankingu (Qinwen Zheng w Indian Wells 2024), ale i kilka równie cennych: z Darią Kasatkiną, Martą Kostiuk, Dianą Sznajder, Elise Mertens czy Jekateriną Aleksandrową. Przez długie tygodnie była w najlepszej “50” rankingu, ale już poprzedni sezon miała znacznie gorszy.
Ten rok zaczęła na początku drugiej setki, ale mimo tego obrała inny kierunek niż reprezentantki Polski, które są też w tych okolicach. A mowa o Katarzynie Kawie, Mai Chwalińskiej i Lindzie Klimovicovej. Owszem, raz po raz zgłaszają się do turniejów głównego cyklu, ale stawiają raczej na imprezy WTA 125. A Yue Yuan wystąpiła w Kluż-Napoce, Austin, Indian Wells, Miami i Charleston. W Melbourne stoczyła świetny pojedynek z Igą Świątek – prowadziła nawet 5:3 w pierwszym secie, przegrała go po tie-breaku. A w drugim też walczyła.
Teraz jednak, zamiast grać w kwalifikacjach na Caja Magica, zdecydował się na występ na mączce w Oeiras. I w ćwierćfinale trafiła na Lindę Klimovicovą, która sezon zaczęła świetnym Australian Open, ale później wyraźnie spuściła z tonu. I choć może na mączce nie czuje się tak dobrze jak na szybszych nawierzchniach, to właśnie w Portugalii po raz pierwszy zameldowała się w najlepszej “8” turnieju w tym sezonie.
WTA Oeiras. Linda Klimovicova grała o półfinał z Yue Yuan
Chinka była w Oeiras rozstawiona z “2”, miejsca zaraz za nią miała mieć w drabince Maja Chwalińska, ale po sukcesie w zeszłym tygodniu, zrobiła już sobie wolne. Klimovicova z kolei w rankingu WTA spadła o ponad 30 pozycji, teraz jest 160. Choć jej ambicje sięgają pierwszej setki. Ewentualny sukces w Portugalii mógłby dać jej awans w okolice 131. miejsca, a stąd już można atakować coś więcej. Przed eliminacjami w Paryżu Polka ma jeszcze w planach występy w zawodach ITF: w Wiesbaden (75) i Saint-Gaudens (100).

Linda wykonała dziś trzeci krok w tym kierunku, zostały jeszcze dwa. Pierwszy set był jednak kuriozalny, bo zawodniczka z Bielska-Białej została przełamana dwukrotnie, a Chinka… aż cztery razy. Czyli w każdym, w którym wprowadzała piłkę do gry. Pierwszych pięć gemów kończyło się wyłącznie przełamaniami, wtedy jednak Klimovicova w końcu utrzymała podanie. A w ósmym gemie uczyniła to po raz drugi – i wygrała seta 6:2.
Jeśli ktoś myślał, że taki set był dziełem przypadku, to się pomylił. Drugi był niemal kalką, z tą różnicą, że teraz Chinka zaczynała grę. I to ona szybko została przełamana, za chwilę stało się to drugi raz. A że Klimovicova wygrała swojego gema, to miała już spory zapas – prowadziła 3:0.
A później doszło do pięciu kolejnych breaków, co dało wynik 5:3 dla Polki. Już wtedy miała meczbola na 6:3, Yuan skończyłaby wówczas mecz bez wygranego włąsnego gema serwisowego. Zdołała jednak triumfować w trzech kolejnych akcjach, dała sobie jeszcze szansę. I miała dwa break pointy na 5:5, ostatnie słowo powiedziała jednak 21-letnia reprezentantka Polski. Wygrała 6:2, 6:4.
W sobotnim półfinale, a ten zacznie się o godz. 13.30, zmierzy się z Fioną Ferro. Będzie faworytką. W drugim półfinale Polina Kudiermietowa zagra z Whitney Osuigwe.

Leave a Reply