W czwartek do rywalizacji w Mutua Madrid Open w końcu przystąpiły zawodniczki rozstawione, a to znak, że w piątym w tym roku turnieju rangi 1000 do gry wkroczyły zawodniczki rozstawione. A jako pierwsza z nich – Elina Switolina, będąca w tym roku w doskonałej formie. I mająca już na koncie zwycięstwo m.in. z Igą Świątek, na którą mogła wpaść tym razem na etapie 1/4 finału. Tyle że na starcie swoich zmagań Ukrainka zmierzyła się z zawodniczką dla siebie bardzo niewygodną – Anną Bondar. I to Węgierka jako pierwsza w Hiszpanii sprawiła potężną sensację.
W ćwiartce z Igą Świątek najwyżej rozstawionymi zawodniczkami są: Mirra Andriejewa i Elina Switolina. To one, gdyby nie doszło do żadnych niespodzianek, zmierzyć się ze sobą na etapie czwartej rundy, a lepsza z nich – później skonfrontować się z najlepszą polską zawodniczką. I nie można tu powiedzieć, że Iga byłaby faworytką.
Z Ukrainką przegrała w Indian Wells, z Rosjanką – w Stuttgarcie. Switolina ma kapitalny sezon, wskoczyła do najlepszej dziesiątki rankingu, ma realne szanse, by przed French Open wywalczyć miejsce w czołowej ósemce.
Miała na to dwie szanse – najpierw turniej w Madrycie, później w Rzymie. I mały margines błędy, bo w Hiszpanii rok temu była w półfinale, we Włoszech – w ćwierćfinale. A dziś los dał jej zawodniczkę notowaną o ponad 50 miejsc niżej w rankingu, zarazem jednak dla niej – niewygodną.
Mowa o Annie Bondar – Węgierce, którą polscy kibice kojarzą pewnie z niedawną rywalizacją w Charleston najpierw przeciwko Magdalenie Fręch w singlu, a później – już wspólnie – w deblu. Dotarły do finału.
A choć ze Switoliną 28-letnia zawodniczka z Węgier miała ujemny bilans – zwycięstwo i dwie porażki – to jednak dała się jej we znaki. Rok temu przegrała bardzo wyrównany mecz w Paryżu (6:7, 5:7), ale później odegrała się w US Open (6:2, 6:4).
I to też Ukrainka musiała mieć w pamięci.
Mutua Madrid Open. Pierwsza sensacja z udziałem zawodniczki rozstawionej. Siódma rakieta świata już poza turniejem
Kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby w piątym gemie Switolina wygrała choć jedną z pięciu piłek, które dałyby jej przełamanie. A wtedy Bondar grała w życiowym stylu, dwukrotnie trafiała w zewnętrzną część linii, stawiała wszystko na jedną kartę. Utrzymała podanie, prowadziła 3:2, później 4:3.

I doszło do ósmego gema, kluczowego. Ukrainka do tej pory nie przegrała ani jednego punktu po swoim pierwszym podaniu, choć też rzadko nim trafiała. A tu najpierw pojawił się podwójny błąd, druga piłka poleciała o dobre 40 cm za daleko. Później, po returnie Węgierki, uderzyła w taśmę. I takim samym zagraniem sprawiła, że zrobiło się 3:5. Za moment Bondar, po 39 minutach, zamknęła seta (6:3). Grała fenomenalnie, Switolina zaś – dobrze. Ale teraz to dobrze, dziewięć winnerów i siedem błędów – nie wystarczyło. Bondar miała tu bilans 13-5.
Zawodniczka z Węgier grała jak natchniona, już w trzecim gemie drugiego seta przełamała Ukrainkę, ta była coraz bardziej zestresowana. Pozostało jeszcze potwierdzić to przełamanie w swoim gemie, jak w pierwszym secie.
I wszystko wskazywało, że tak się właśnie stanie. Było już 40-0 dla zawodniczki z Węgier, gdy Switolina wrzuciłą wyższy bieg. Jakby chciała powiedzieć: teraz albo nigdy. Grała agresywnie, ale co ważniejsze – trafiała. Wygrała cztery akcje, miała szansę na wyrównanie stanu w gemach – i wtedy uderzyła za mocno, nie była to trudna piłka. A Bondar za moment, szczęśliwie, znów wyczyściła boczną linię. I to ona za moment prowadziła 3:1.

Switolina gładko wygrała kolejnego gema, ale później znów doszło do rzeczy niepokojącej. Przy Ukraince pojawiła się fizjoterapeutka, ta porada za moment zmieniła się w oficjalną przerwę medyczną. Na szczęście tenisistka z Kijowa wróciła do gry, ale wciąż sytuacja dla niej była daleka od optymalnej.
Przegrywała już 2:4, po podwójnym błędzie serwisowym Bondar dostała szansę na kolejnego breaka. Węgierka grała znakomicie, nie czekała na kozioł, uderzała potężnie drajwami. Tego gema jednak przegrała, ale wciąż wszystko miała w swoich rękach.
I tak się stało, wygrała 6:3, 6:4. Po raz pierwszy w karierze ograła rywalkę z TOP 10.
W trzeciej rundzie Węgierka zmierzy się albo z Xinyu Wang, albo z Laurą Samson.

Leave a Reply