Zmarnowana szansa mistrzyni WTA z Warszawy. Swiatek czekała trzy godziny na wynik

Tuż po godz. 15 Iga Świątek zakończyła swoje pierwsze spotkanie w WTA 1000 w Madrycie – w zaledwie 61 minut pokonała Darię Snigur 6:1, 6:2. A gdy pewnie opuszczała już Manolo Santana Stadium, do gry na jednym z bocznych obiektów szykowały się dwie Amerykanki – Alycia Parks i Ann Li. Grały o to, która z nich po raz pierwszy w karierze zagra w zawodach WTA z Polką. Wszystko rozstrzygnęło się w trzecim secie, batalię tę przegrała jednak zawodniczka, która dwa lata temu cieszyła się z triumfu w Warszawie.

Iga Świątek nie mogła tym razem narzekać na losowanie w Madrycie, a przynajmniej na tę część, która zakończy się przed drugim tygodniem rywalizacji. Dziś na Manolo Santana Stadium zagrała z Darią Snigur, po raz pierwszy w karierze, a już sam występ na centralnym stadionie na Caja Magica był dla 24-letniej Ukrainki dużym wydarzeniem. I to było widać w początkowej fazie spotkania, w drugim gemie Snigur popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe.

Iga miała dwa bardzo dobre fragmenty: do stanu 4:0 w pierwszym secie i od stanu 0:2 w drugim. Ale i tak popełniła zaskakująco dużo błędów, mecz skończyła na minusie, biorąc też pod uwagę wygrywające uderzenia. Nie zmienia to faktu, że jej triumf nie był zagrożony. Wygrała po 61 minutach gry ze Snigur 6:1, 6:2.

Na swoją kolejną rywalkę musiała jednak trochę poczekać – starcie rozstawionej z “31” Ann Li oraz Alycii Parks rozpoczęło się 50 minut później. Z jedną i drugą w zawodach WTA dotąd się nie mierzyła, choć z Li rywalizowała w 2017 roku w prestiżowym juniorskim turnieju Trofeo Bonfiglio. Polka wygrała tamten ćwierćfinał, mecz o tytuł przegrała z Jeleną Rybakiną.

 

Mutua Madrid Open. Dwie Amerykanki rywalizowały o prawo gry z Igą Świątek. A Polka czekała

Faworytką była Li, choćby z racji znacznie wyższej pozycji w rankingu. Tyle że Parks potrafi zaskoczyć, była już 40. na świecie, ma jedno z najmocniejszych uderzeń w tourze, a być może nawet najsilniejszy serwis. Tyle że jest bardzo chaotyczna, nawet w trakcie jednego meczu jej dyspozycja może falować. A w swoim tenisowym CV ma dwa zwycięstwa z zawodniczki z TOP 10 oraz pięć kolejnych z TOP 20. Na tej liście są choćby Maria Sakkari, Karolina Muchova, Wiktoria Azarenka czy Karolina Pliskova. I też pojedyncze tytuły, a jeden z nich wywalczyła niespełna dwa lata temu w WTA 125 w Warszawie.


Tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu tenisowego, skupiona twarz, dynamiczne ujęcie z widoczną piłką w locie, sportowa odzież i tło kortu tenisowego.
Ann LiMartin KeepAFP


Ich starcie na korcie numer 5 od początku było zacięte, rozegranie pięcu gemów zabrało im 25 minut. To wtedy Alycia została pierwszy raz przełamana, a później wszystko potoczyło się już szybko. I z 2:3 zrobiło się 2:6.

Wydawało się, że Li ma już sytuację pod pełną kontrolą, znów przełamała coraz bardziej nerwowo grającą rodaczkę, a nie od dziś wiadomo, że gdy Parks zaczyna popełniać błędy, to seryjnie. Tyle że tym razem jej potężne forhendy w końcu zaczęły mieścić się w korcie. Od razu odrobiła stratę, za chwilę uzyskała kolejnego breaka – Li zakończyła gema podwójnym błędem serwisowym. A wkrótce, patrząc z perspektywy Alycii, 1:2 zamieniło się na 5:2.

Mistrzyni WTA 125 z Warszawy stanęła więc przed szansą wyrównania stanu meczu – miała na to trzy kolejne gemy. W tym jeden przy własnym serwisie. I nagle dwa z nich przegrała “na sucho”, bez zdobytego punktu. Została więc jeszcze jedna szansa, tu przełamała niemoc, triumfowała w dwóch pierwszych wymianach. A później ta krótka seria się skończyła – Li zaczęła świetnie serwować, wyrównała na 5:5. Decydował tie-break, w nim lepsza okazała się Alycia Parks.

Musiały więc jeszcze pozostać na korcie numer 5 na kilkadziesiąt kolejnych minut. “Decidera” lepiej zaczęła Li, odskoczyła na 2:0, choć rodaczka pomogła jej w tym, popełniając w jednym gemie cztery błędy serwisowe. Parks wyrównała, później było jeszcze 3:3. Tylko po to, by w trzech pozostałych gemach wygrać zaledwie jedną akcję.

Po 142 minutach rywalką Igi została więc Ann Li – wygrała 6:2, 6:7 (5), 6:3. Do ich starcia o czwartą rundę dojdzie w sobotę.


Kobieta w stroju sportowym z włosami związanymi gumką i różową opaską na nadgarstku stoi w profilu, trzymając rękę przy twarzy, tło jest rozmyte z widocznymi barwami flag.
Alycia ParksDavid GrayAFP



Młoda kobieta ubrana w jasną kurtkę oraz czarną czapkę z daszkiem siedzi przy mikrofonie na tle ciemnej ściany, wygląda na skupioną i poważną.
Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*