Było 0:6 jak u Swiatek z Ostapenko. Koniec klątwy w starciu o finał

Na piątek organizatorzy turnieju WTA 500 w Stuttgarcie zaplanowali wszystkie ćwierćfinały. Najpierw miejsce w najlepszej czwórce zapewniła sobie Elina Switolina, a przed spotkaniem Igi Świątek na korcie pojawiły się jeszcze Coco Gauff i Karolina Muchova. Zdecydowaną faworytką, z kilku powodów, była Amerykanka – bądź co bądź aktualna mistrzyni French Open. Tymczasem w Porsche Arenie do zupełnie nieoczekiwanego scenariusza. Przeczącego temu, co działo się w poprzednich potyczkach tych tenisistek.

Wszyscy tenisowi kibice w Polsce wiedzą, kim jest Jelena Ostapenko dla Igi Świątek. W ich potyczkach niemal zawsze Łotyszka była niżej notowana, a jednak bilans tych starć to 6:0 dla tenisistki z Rygi. Grała na różnych nawierzchniach, nawet na trawie, w różnych miejscach świata. A kończyło się tak samo.

Podobnie było w spotkaniach Coco Gauff z Karoliną Muchovą, ale tu młodsza z zawodniczek nie miała litości dla tej starszej. Mierzyły się również sześć razy: w Ameryce, Australii i Azji, wszystkie starcia padały łupem obecnej 22-latki. Różnice? Jedna zasadnicza: każde z tych spotkań odbywało się na korcie twardym. A teraz zagrały w końcu w Europie i na innej nawierzchni. Muchova jako była finalistka French Open, Gauff już jako triumfatorka największego turnieju na mączce.

Można się było spodziewać świetnego widowiska dwóch zawodniczek potrafiących ocierać się o tenisową poezję. A jednocześnie wpadać w zaskakujące dołki.

Na wynik czekała zaś Elina Switolina, która jako pierwsze w tej części drabinki zameldowała się w półfinale. A tu miała się wyłonić jej rywalka.

 

WTA Stuttgart. Coco Gauff kontra Elina Switolina. Stawką miejsce w półfinale

W tym roku rywalizowały dwukrotnie – najpierw w grze o ćwierćfinał Australian Open Coco wygrała po trzysetowej batalii. I była to jedyna partia, jaką Czeszka była w stanie ugrać w ich bezpośrednich potyczkach. A później, gdy chodziło o wyłonienie finalistki w Miami, triumfowała łatwo 6:1, 6:1. Wtedy nie tyle Amerykanka zagrała genialnie, co Czeszka nie doskoczyła do poziomu tak wysokiego etapu jednego z największych turniejów.


Kobieta w sportowym stroju grająca w tenisa, dynamicznie odbija piłkę rakietą, skoncentrowana i pełna determinacji, w tle widoczni nieostro kibice.
Coco Gauff, Stuttgart 2026KATHARINA KAUSCHE/DPAAFP


W przypadku Gauff wiele zależy wciąż od tego, jak funkcjonuje jej serwis, ale też jak radzi sobie na stronie forhendowej. W pierwszym secie w tym pierwszym elemencie było tak sobie, w drugim zaś – źle. Aż 13 niewymuszonych błędów po tej stronie od razu powodowało, że pozbawiała się wielu argumentów. A Czeszka korzystała.

Muchova świetnie wprowadzała piłkę do gry, to trzeba jej oddać. Pozwoliła Gauff na zdobycie tylko czterech punktów we własnych gemach. Amerykankę zaś “dopadła” na returnie już w trzecim, skończyło się przełamaniem. I tej zaliczki 29-latka rodem z Ołomuńca pewnie pilnowała.

Drugie przełamanie, na 6:3, zakończyło tego seta. Gra Karoliny wyglądała znakomicie, była kontynuacją tego, co robiła w drugiej części spotkania z Mertens.

A później ta jakość jednak spadła. Gauff najpierw wywalczyła dwie okazje na przełamanie w gemie otwarcia, wtedy przepadły. A później znów przy stanie 2:2.

Trzy razy Czeszka się skutecznie broniła, sama też mogła objąć prowadzenie. I w końcu jednak Amerykanka przełamała rywalkę.


kobieta ubrana w biały sportowy strój z pomarańczową opaską na głowie niesie niebieską torbę tenisową, idąc oświetlonym, jasnym korytarzem
Karolina Muchova Mauricio Paiz/NurPhotoAFP


Muchova momentalnie jednak odpowiedziała breakiem, by za chwilę… znów martwić się przełamaniem. Coco prowadziła 4:3 i 30-0 przy swoim serwisie, gdy dwoma prostymi błędami sama wprowadziła się w kłopoty. Dała nadzieję rywalce, ta ją wykorzystała. A za chwilę Muchova prowadziła 5:4, zrzucając całą presję na Amerykankę.

Gauff była zła, pokrzykiwała coś w stronę swojego boksu, choć przecież takie reakcje nie zdarzają się jej zbyt często. Znów prowadziła 30-0, znów przegrała dwie akcje, znów były pretensje w kierunku współpracowników – domagała się większego zaangażowania z ich strony. Wyszła jednak z tych sytuacji, ostatnią zamknęła pod siatką, było więc 5:5.

A na końcu 22-latka dołożyła dwa gemy. I wyrównała stan meczu na 1:1.

Komentujący to spotkanie w Canal+ Dawid Celt mówił już na początku trzeciego seta, że “Muchova gaśnie”. I tak to wyglądało. Tuż po starcie zrobiło się 15-40, Gauff znalazła się na fali. Tego gema jednak nie wygrała, a z czasem gra Czeszki nieco się ustabilizowała. Na tyle, że była w stanie dość pewnie wygrywać swoje gemy.

W szóstym zaś zaskoczyła Coco na returnie, objęła prowadzenie 4:2.

Mecz wszedł w decydującą fazę, Muchova znów walczyła z demonami, bo zamiast podwyższyć przy swoim serwisie, musiała bronić trzech break pointów. Tym razem ręka jej nie zawiodła, wytrzymała presję. Odskoczyła na 5:2, mecz zamknęła. Wygrała tę batalię 6:3, 5:7, 6:3.

I to ona zagra w sobotę o finał w Stuttgarcie ze Switoliną.


Tenisistka w błękitnym stroju sportowym stoi na korcie i dotyka twarzy, sprawiając wrażenie zamyślonej lub zmęczonej, w tle widoczne rozmyte logo banku.
Coco GauffGreg BAKERAFP



tenisistka w białym stroju i z pomarańczową opaską na głowie podczas gry skupiona na wykonaniu uderzenia rakietą na niebieskim korcie
Karolina MuchovaMAURICIO PAIZAFP

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*