Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie mierzyła się z Mirrą Andriejewą. To był pierwszy tak poważny test pod wodzą nowego szkoleniowca – Francisco Roiga. Niestety Świątek go nie zdała. Rosjanka wygrała 2:1, a Iga oddała sporo “darmowych” punktów. – Miałam pewność siebie w grze po wygraniu kilku meczów – powiedziała zaraz po meczu Mirra.
Iga Świątek drugi rok z rzędu źle weszła w sezon. Polka od stycznia nie potrafiła pokazać swojej najlepszej wersji. Nasza gwiazda docierała do kolejnych ćwierćfinałów, ale nie potrafiła przekroczyć tego etapu. Z kolei w Miami wydarzyło się coś absolutnie szokującego, bo Iga odpadła już w drugiej rundzie.
Raszynianka musiała uznać wyższość Magdy Linette. Ta porażka okazała się gwoździem do tenisowej trumny dla Wima Fissette’a. Belg został bowiem zwolniony przez Polkę. Jego miejsce po kilku dniach zajął Francisco Roig. Hiszpan popracował z Igą przez tydzień na Majorce, gdzie pomagał im także Rafael Nadal.
Andriejewa o rywalizacji ze Świątek. Rozbrajające słowa
Później Polka przeniosła się do Stuttgartu, gdzie rozpoczął się dla niej okres gry na mączce. W pierwszym meczu “pięćsetki” w Niemczech pokonała Laurę Siegemund. W rywalizacji o półfinał mierzyła się ze zdecydowanie bardziej renomowaną rywalką – Mirrą Andriejewą.
Tego egzaminu Polka nie zdała. Świątek przegrała w trzech setach i to Mirra zagra o finał imprezy. Po meczu na gorąco zaczęła od pochwał dla Igi. – Gdy grasz z kimś, kto jest tak doświadczony…ona wygrała tyle turniejów, że nawet nie potrafię tego zliczyć, triumfowała też tu. Ma ogromne doświadczenie, ale podchodziłam do tego meczu, wiedząc, że mam pewność w swojej grze po kilku wygranych z rzędu – powiedziała na gorąco.
– Mówiłam sobie, że nieważne co się wydarzy, muszę walczyć, budować i wierzyć w to, że mogę wygrać niezależnie od wyniku. To mówiłam do siebie, gdy wynik w trzecim secie nie wyglądał zbyt dobrze. Starałam się nie mieć w sobie strachu, iść po swoje dobre uderzenia. Starałam się sama skończyć mecz – podsumowała.



Leave a Reply