Już dziś Iga Świątek powalczy z Mirrą Andriejewą o półfinał imprezy WTA 500 w Stuttgarcie. A będzie to mecz… jakiego jeszcze nie było. Dziennikarze przypomnieli o tym Rosjance po jej triumfie nad Alycią Parks, która odniosła się do sprawy, a także samej polskiej tenisistki, wypowiadając się o niej w jednoznaczny sposób. Opisała przy tym, jak zmieniła się od ostatniego starcia z byłą liderką światowego rankingu.
Po pokonaniu Laury Siegemund w swoim – rozegranym w środę – meczu otwarcia na kortach w Stuttgarcie, w czwartek Iga Świątek mogła zająć się treningiem, a w międzyczasie oczekiwać na wyłonienie swojej kolejnej rywalki, z którą powalczy o awans do półfinału niemieckiej imprezy rangi WTA 500.
Została nią Mirra Andriejewa, która wywalczyła sobie prawo gry z Polką, pokonując w dwóch setach reprezentantkę Stanów Zjednoczonych – Alycię Parks. O losach pierwszej partii zdecydował tie-break, lecz druga odsłona rywalizacji skończyła się już pewnym zwycięstwem Rosjanki, która oddała przeciwniczce trzy gemy.
Po cennym zwycięstwie urodzona w Krasnojarsku zawodniczka usiadła w sali konferencyjnej, gdzie nie zabrakło rzecz jasna pytań o Igę Świątek.
WTA 500 Stuttgart. Mirra Andriejewa przed meczem z Igą Świątek
Jeden z dziennikarzy podkreślił, że będzie to pierwsze starcie Mirry Andriejewy z Igą Świątek na kortach ziemnych. I chciał poznać podejście Rosjanki do tego spotkania, biorąc pod uwagę specjalizację Polski w kwestii gry na tej nawierzchni oraz ostatnią wielką zmianę w jej sztabie szkoleniowym.
A utalentowana nastolatka odpowiedziała z dużą dozą dyplomacji, ale i uznania względem tego, czego w ostatnich latach dokonywała nasza zawodniczka.
– Co myślę? Cóż, jeszcze nie wiem. Po prostu postaram się porozmawiać z Conchitą (Conchita Martinez to trenerka Rosjanki – przyp. red.). Oczywiście Iga to świetna zawodniczka, ale podejdę do tego meczu, jak do każdego innego, który już rozegrałam. Iga ma za sobą dobrą historię napisaną na mączce, więc jestem niezwykle ciekawa tego, jak to się potoczy. Tu oczywiście kort jest na hali, więc wszystko jest nieco inne. Ale czuję coś w rodzaju ekscytacji związanej z tym, jak potoczy się dla mnie nasz pierwszy mecz na korcie ziemnym – powiedziała Mirra Andriejewa.
Jej ostatni pojedynek z Igą Świątek miał miejsce w poprzednim sezonie w Indian Wells i dał Rosjance przepustkę do finału, w którym następnie ograła Arynę Sabalenkę. Sama zainteresowana jednak przyznała wprost, że od tamtej pory zdążyła się znacząco zmienić i nie jest już tą samą zawodniczką.
– Mirra z zeszłego roku była… może nie nowicjuszką, ale wciąż ekscytowałam się wszystkim. W pewnych momentach rozgrywałam jeszcze swoje turnieje w danym miejscu po raz pierwszy i starałam się mieć z tego frajdę i być podekscytowana tym, jak to jest świetne. Myślę, że w pewnych momentach nie nakładałam na siebie aż tyle presji i starałam się cieszyć tym, jak wspaniałe jest może życie. Tym, że mogę podróżować po świecie. To było po prostu kapitalne. Starałam się żyć każdym dniem, jak gdyby był to pierwszy dzień mojego życia – tłumaczyła Mirra Andriejewa.
I zaznaczyła, że właśnie to pozwalało jej błyszczeć na korcie.
Myślę, że właśnie to przyniosło mi moje wyniki. Także to, że byłam bardziej pewna siebie, wygrywając sporo meczów. Więc myślę, że była to kombinacja tych dwóch rzeczy
Leave a Reply